Strona 1 z 2 

Dyskalkulia, czyli rosyjska ruletka - zwierzenia męża diabetyczki

Dużo się mówi o dysgrafii i dysleksji. Można dyskutować, jakie są tego przyczyny i czy nazbyt łatwo nie dostaje się dziś na to „papierka”. Ale ja nie o tym. Z tym moja druga połówka nie ma problemów. Smsy od znajomej z dysgrafią literuje mi jak najlepsze dowcipy, zaśmiewając się przy tym do rozpuku. Wredota. Belki we własnym oku nie widzi, moja słodka.
Wspólny posiłek /fot. Fotolia
Wspólny posiłek /fot. Fotolia

O jej problemie jakoś tak ciszej w mediach. Jednak zaświadczenie, jakie w związku z tym mogłaby sobie wyrobić, na pewno nie byłoby wydane zbyt pochopnie. Ona naprawdę ma… dyskalkulię. Są choroby, które w pojedynkę są jeszcze do opanowania, ale w duecie tworzą mieszankę wybuchową. Cukrzyca z dyskalkulią jest tego bezsprzecznym przykładem..

Miara w oku...

Zasiadamy do niedzielnego obiadu. Kilka klusek w rosole, niewielka porcja ziemniaków, kura duszona w suszonych pomidorach, surówka. Moja luba patrzy, cmoka, przekrzywia głowę (wygląda przy tym naprawdę wiarygodnie) i osądza 3 WW i 2,5 WBT. Na moją uwagę, że wymieniłem baterie w naszej wadze kuchennej, więc ewentualnie może sprawdzić, czy oby na pewno miara w oku jest miarodajna, fuka na mnie mało przyjaźnie. Zaraz się zacznie, że to ona choruje już 18 lat, ona na pamięć zna tabele z wymiennikami, wagę ma w oczach i w rękach (to po babci, która w ten sposób odmierzała składniki na najbardziej skomplikowane wypieki) i w ogóle po co ja psuję sielską atmosferę.

Zawziąłem się i postanowiłem nie zwracać uwagi na dodatkową porcję surówki z jabłkiem, szklankę kompotu, którego pierwotnie nie uwzględniła i małą porcję szarlotki, której w ogóle miała nie dotykać, bo się odchudza.  Oczywiście zaraz po obiedzie została podana dawka korekcyjna, obliczona „mniej więcej” do wcześniej „na oko” przeliczonych węglowodanów.

... cukier we krwi

Po dwóch godzinach moje szczęście ogarnęła taka senność, że zaczęła przysypiać w fotelu, z książką, o której mówiła „fascynująca” i „oderwać się od niej nie można”. Po godzinie drzemki zaczęły się nieprzyjemne bóle w nogach, więc nawet bez pomiaru wiadomo było, co jest na rzeczy. A było 326 mg/dl… Dziś już na każdym produkcie jest tabelka ze ścisłymi danymi, a po kilkunastu latach choroby to naprawdę nie powinno być sztuką policzyć sobie WW i WBT. Już nawet nie trzeba na paluszkach. Kalkulator w komórce każdy ma. I naprawdę nie wymaga to skomplikowanych wzorów, żeby wiedzieć, ile się zjadło, i ile insuliny w związku z tym należy sobie podać.

Niezbędnik »

Encyklopedia choróbZdiagnozuj się
Wymienniki węglowodanowePsychotesty
Szukaj wśród 221 742 oddziałów lub poradni

Zalecenia dietetyczne

Społeczność »

Zadaj pytanie na forumZOSTAŃ NASZYM EKSPERTEM
dukeaeccGarionnieruchomosci_wawmfilipinka
dukeaeccGarionnieruchomosci_wawmfilipinka
Dołącz do naszego grona